Świat wokół nas: (Ś)wirusy atakują

7 sierpnia, 2020, autor: dr Witold Sokała

Świat

Wybory prezydenckie w Stanach za pasem. W Unii – też „w cieniu wirusa” – równie bliskie przetasowania w układzie sił (decyzje niedawnego szczytu to sygnał, że coraz więcej zwolenników ma koncepcja ścisłej federacji).

Wirus załatwił nam ostry kryzys gospodarczy. Wedle danych Eurostatu, łączny PKB strefy euro spadł w II kwartale bieżącego roku o 12,1% w stosunku do kwartału poprzedniego i aż o 15% w stosunku do II kwartału 2019. Dla wszystkich krajów Unii te wartości wynoszą odpowiednio 11,9 i 14,4%. Najdramatyczniejsze spadki w stosunku do sytuacji sprzed roku notują Hiszpania (ponad 20%!), Francja, Włochy i Portugalia, stosunkowo najmniejsze, bo „tylko” kilkuprocentowe, Łotwa i Litwa. Niemieckie minus 11,7% na tym tle nie sprawia złego wrażenia, lecz jest to rekordowy spadek tej gospodarki w powojennej historii.

Wartość PKB w relacji II kwartałów 2019 i 2020 roku w Stanach Zjednoczonych spadła tymczasem o 9,5%. W przeciwieństwie do Starego Kontynentu w USA zaczęło jednak wyraźnie maleć bezrobocie, a także wzrastać poziom inwestycji i saldo handlu zagranicznego.

Puenta: kto by nie wygrał amerykańskich wyborów, i tak walka ze skutkami COVID będzie tam oparta na zasadzie: więcej pola dla prywatnej inicjatywy, mniej ograniczeń biurokratycznych. W Europie zaś – więcej pola dla polityków i urzędników, więcej redystrybucji. Tyle, że zapewne już nie na poziomie państw narodowych, a brukselskiej centrali.

Polska

Kraj nasz jest zapewne szczęśliwy, bo o gospodarce dotkniętej epidemicznym kryzysem mówi się niewiele. Ludzie tracą sobie pracę lub bankrutują w ciszy i prywatnie, publicznie zaś ważniejsze są problemy „bezczeszczenia wartości” przez tęczową flagę na figurze Chrystusa.

Nie jestem teologiem i pewnie się nie znam na gustach Najwyższego. Pozostaje mi zaufać autorytetom, twierdzącym, że ta flaga po tysiąckroć bardziej obraża Pana Boga, niż systemowe krycie pedofilii przez Jego „personel naziemny” lub ślub kościelny pewnego dzieciatego (acz wpływowego politycznie) rozwodnika, ostentacyjnie i z pełną pompą przeprowadzony po unieważnieniu poprzedniego. Znam się jednak co nieco na polityce i ekonomii, więc tu już oficjalne autorytety mniej mnie przekonują, gdy opowiadają bajeczki o polskim samochodzie elektrycznym (na razie – tekturowa makieta i parę prezentacji w powerpoincie), w dodatku produkowanym przez państwowe spółki, jako „kole zamachowym naszej gospodarki”. A w pakiecie – wyższe podatki i mandaty oraz niższe pensje. Ale, przecież wyborca tak chciał…

Autor: dr WITOLD SOKAŁA
zastępca dyrektora Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Polityk Publicznych UJK, przewodniczący Rady Fundacji Po.Int, ekspert i publicysta „Nowej Konfederacji”

Okiem Radnego: Klubowi na ratunek

7 sierpnia, 2020, autor: Marcin Stępniewski

Korona Kielce, to w ostatnim czasie jeden z głównym tematów poruszanych przez Kielczan. W ostatnich dniach o przyszłości klubu intensywnie dyskutowali, zarówno Ci, którym istnienie Korony jest bliskie sercu, jak i Ci, którzy twierdzą, że mamy znacznie pilniejsze potrzeby w mieście, niż finansowanie sportu.

Inicjatywa mojego środowiska, dotycząca szerokiego spotkania ponad podziałami, do której przyłączyła się większość kieleckich sił politycznych, w znacznym stopniu przyczyniła się do uratowania Korony. Gdybyśmy jako radni stali bezczynnie, najprawdopodobniej dzisiaj rozmawialibyśmy o koncepcji zagospodarowania pustego stadionu przy Ściegiennego oraz boisk użytkowanych tylko przez Koronę.

W Kielcach ścierają się dwa podejścia do finansowaniu sportu. Część twierdzi, że samorząd stać na utrzymywanie Korony, która powinna być własnością miasta. Po drugiej stronie słychać natomiast głosy, że mamy znacznie poważniejsze problemy, które należy szybko rozwiązać.

Daleko mi zarówno do jednej, jak i drugiej wizji, ale obie mają w sobie pewne elementy, które należy rozważyć. Zlikwidowanie klubu przysporzyłoby miastu koszty w postaci utrzymania całej infrastruktury sportowej, z której korzystała nie tylko drużyna seniorów, ale również wszystkie grupy młodzieżowe. To oczywiście w skali roku mniejsza kwota, niż ta przeznaczana przez miasto na klub, jednak w perspektywie wieloletniej niszczenie pustego stadionu czy nieużywanych boisk implikowałoby powstawanie kolejnych wydatków.

Z drugiej strony, również jestem zdania, że sport zawodowy powinien być finansowany ze środków prywatnych, a my jako miasto możemy w ramach umowy promocyjnej partycypować w kosztach, jednak wszelkie kwoty powinny być uzależnione od wyniku sportowego. Właśnie dlatego już teraz zabiegam o pozyskanie poważnego inwestora dla klubu.

Wielu przeciwników Korony przywołuje argument, że wszyscy Kielczanie składają się na fanaberię kilku tysięcy kibiców. Ten osąd jest o tyle nietrafiony, że również wszyscy Kielczanie składają się na instytucje kultury w mieście, których koszt jest znacznie wyższy, niż środki przeznaczane na klub. Należy nadmienić, że żadna z instytucji kultury nie gromadzi co dwa tygodnie tysięcy ludzi na pojedynczych organizowanych przez siebie wydarzeniach.

Czy to oznacza, że nie powinniśmy finansować ani kultury, ani Korony? Oczywiście, że nie. Kielczanie potrzebują różnorodnych form rozrywki. Część z nich wybierze koncert, wystawę czy spektakl, a inni mecz piłki nożnej, bądź piłki ręcznej.

Autor: MARCIN STĘPNIEWSKI
(ur. 21 grudnia 1992 roku w Kielcach) , radny Rady Miasta Kielce, klub Prawo i Sprawiedliwość. Członek założyciel Stowarzyszenia Patriotycznego. Społecznik i lokalny patriota. Najmłodszy radny obecnej kadencji.

Okiem radnej: Miasto z Koroną

7 sierpnia, 2020, autor: Agata Wojda

Ktoś z zewnątrz, śledzący medialne informacje o Kielcach, mógłby dojść do wniosku, że jesteśmy bardzo szczęśliwym i dobrze sytuowanym samorządem. Praktycznie kilka razy do roku wszyscy toczą zażartą dyskusję o kondycji finansowej klubu sportowego. Nie o problemach demograficznych, niedostatkach w infrastrukturze, deficycie budżetowym, czy jakości życia. Prezydent, radni, dziennikarze i mieszkańcy muszą pochylać się nad dylematem, czy Korona sobie poradzi, czy nie. Czy kolejny prezes poda się do dymisji, czy zawodnicy pozyskani z transferów w końcu wyjdą na boisko i oczywiście czy Korona utrzyma się w ekstraklasie. Bez względu na to, czy ktoś jest kibicem, czy nie, po prostu żyją tym całe Kielce.   

Wszyscy mieliśmy nadzieję, że gdy w 2017 roku sprzedawaliśmy jako Kielce większościowy pakiet akcji sytuacja się unormuje. Kielce zobowiązały się do wspierania klubu kwotą 2,5 mln zł rocznie na cele promocyjne, co wydawało się sensownym kompromisem. Dla tych, którzy doceniają marketingową markę klubu, dla tych, dla których klub stanowi wartość sentymentalną i dla tych nastawionych neutralnie. Zaplanowana kwota jakoś mieści się w granicach racjonalnego wydatku. Dość szybko jednak okazało się, że to pobożne życzenie, bo spółka co jakiś czas potrzebuje dokapitalizowania i nowego zastrzyku finansowego. I za każdym razem okazywało się, że w radzie miasta znajdzie się większość, która uzna że przekazywanie kolejnych milionów na utrzymanie klubu sportowego ma sens. Najczęściej działo się to w atmosferze dużych emocji i publicznym oskarżaniu części radnych, o lodowate serce i brak miłości do klubu. O racjonalności ponoszenia publicznych wydatków i właściwym ułożeniu priorytetów miasta niewielu wspominało.

Dziś sytuacja wydaje się znacznie poważniejsza i powodująca długofalowe konsekwencje. Większość radnych zdecydowała, że miasto powinno spłacić długi spółki i wziąć z powrotem na garnuszek utrzymanie klubu. W pierwszym kroku przejęcie klubu będzie się wiązać z wyłożeniem z miejskiego budżetu 5 mln zł. Kolejne to odpowiedzialność za funkcjonowanie, kondycję finansową i grę w I lidze, która, nie bez powodu, przez specjalistów z branży sportowej, uznawana jest za najdroższą. Wydatki niewiele mniejsze niż w ekstraklasie, ale jednocześnie brak znacznych wpływów np. z tytułu praw telewizyjnych. Każdy podejmując tę decyzję musiał zdawać sobie sprawę jaki priorytet wybiera dla Kielc. Tylko trudno będzie wytłumaczyć mieszkańcom czemu kolejne lata muszą czekać na remont ulicy, czy bezpieczny chodnik.

Autor: AGATA WOJDA
(ur. 25 maja 1981 r. w Kielcach). Kielecka radna, przewodnicząca klubu Koalicja Obywatelska, przewodnicząca Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. Współpracuje z 2 Tygodnik Kielecki od początku istnienia gazety.

Zdaniem Ministra: Wakacje z COVID 19

7 sierpnia, 2020, autor: dr hab. Piotr Wawrzyk

Ostatnie dni lipca br., promenada w Świnoujściu, czy w Międzyzdrojach. Tłum turystów, dosłownie ciężko przejść. Ile osób ma maseczkę? Jedna, może dwie. A reszta? NIC!

Oczywiście, w takim tłumie ciężko o zachowanie dystansu społecznego, niemniej jednak nie ma przeszkód, aby założyć maseczki. Tymczasem powstaje wrażenie, że dosłownie nikt o to nie dba, nikt nie zwraca na to uwagi. Mnóstw osób starszych, rodzice z dziećmi, ale wszyscy bez maseczek.

I druga sytuacja. Plaże, parawan przy parawanie, człowiek przy człowieku, na brzegu, czy w wodzie. Wreszcie gastronomia. O dezynfekcji stolików można zapomnieć. Kolejki sprawiają, że wolny stolik natychmiast jest zajmowany przez kolejnych klientów.

Oczywiście, takie sceny można zobaczyć nie tylko w Polsce. Wszędzie, gdzie pojawiają się duże grupy turystów dzieje się podobnie. Sam się o tym przekonałem, jadąc na wycieczkę rowerową do Heligsdorfu. Tam również nikt nie zwraca uwagi na dystans, a maseczki są rzadkością. Podobne obrazki można zobaczyć w Chorwacji, czy w Grecji.

Przy takim podejściu, nie powinien dziwić wzrost liczby zakażonych.

Weźmy pod uwagę, że większość turystów wraca do swoich miejsc zamieszkania, po kilku, kilkunastu dniach. Jeżeli pojawiają się objawy, są zatem rejestrowane nie w kurortach turystycznych, a w miejscach ujawnienia. Powstaje zatem wrażenie, że kurorty są bezpieczne. Nic bardziej mylnego.

Rozumiem, że po dwóch miesiącach, kiedy nasze życie praktycznie się zatrzymało, chcielibyśmy powrócić do normalności, spędzić wakacje jak zawsze, na luzie, bez uciążliwych ograniczeń, swobodnie. Niestety, to niemożliwe.

W te wakacje, jak nigdy wcześniej, zdajemy (lub nie) egzamin z dojrzałości i odpowiedzialności, za siebie i innych. Pamiętajmy, mimo znoszenia ograniczeń, koronawirus nadal jest aktywny, nadal może prowadzić do tragedii. Ale też w konsekwencji do powrotu ograniczeń.    Jak na razie wszystko zmierza w tym właśnie kierunku. Chyba, że wyjeżdżając na urlop bardziej będziemy przestrzegać zaleceń, zasad bezpieczeństwa.

Od tegorocznej wiosny mówi się o możliwym powrocie wirusa jesienią. Okazuje się jednak, że sami mu w tym pomagamy.

NIESTETY.

Autor: dr hab. PIOTR WAWRZYK
Urodził się w 1967 r. w Kielcach. Absolwent stosunków międzynarodowych i prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Adiunkt w Instytucie Europeistyki Wydziału Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Poseł na Sejm RP. Wiceminister spraw zagranicznych.

Moim Zdaniem: Precz z polityką!

2 sierpnia, 2020, autor: Maciej Cender

Polowanie na czarownice i pospolite ruszenie poszło pełną parą. Utyskiwania, inwektywy, żale wylewane na sposób zarządzania Koroną spokojnie wypełniłyby koryto rzeki znacznie większej niż Silnica. Opinia publiczna zasypywana była/jest w ostatnich dniach setkami informacji. Sytuacja zmieniała się z dnia na dzień. Z godziny na godzinę. Niemieccy właściciele klubu zaszachowali miasto swoimi postulatami i żądaniami. Niestety, miasto – a precyzyjniej, kilkuosobowa grupa radnych – zamiast zasięgnąć języka w środowisku ludzi zaznajomionych z piłkarską rzeczywistością – zaczęła wprowadzać w temat polityczne wątki. Owi polityczni Fachowcy, nie mając nic konkretnego do zaoferowania, rzucali wyświechtanymi sloganami o „miłości do klubu”, „noszeniu Korony w sercu”. I co? Nie dość, że z populizmu nic nie wyszło, to jeszcze opóźnionych zostało wiele działań! Zamiast usiąść w zaciszu gabinetów, wysłuchać fachowców, prawników, mających w „jednym palcu” wszelkie uchwały futbolowe, wyłożyć na stół wszystkie karty, dyskutować argumentami –zagrano pod publiczkę. Bo tak należy zinterpretować pierwsze spotkanie w Ratuszu. Efekt żenujących deklaracji ze strony radnych przyniósł stratę w czasie, a ten właśnie element w przypadku Korony jest dziś najważniejszy. Jeszcze raz okazało się, że polityka w futbolu jest zwykłą stratą. Partykularne interesy ludzi związanych    z różnego autoramentu układami i układzikami najnormalniej nie mieszczą się w kanonach sportu. Wystarczyło, że zmieniono sposób myślenia, zapukano do odpowiednich drzwi i sytuacja uległa poprawie. Jest wielce prawdopodobnym, że uda się uratować klub. Że w nowym sezonie Korona zagra na zapleczu ekstraklasy. Jednym z podstawowych warunków jest odstawienie na bok laików! Także tych, którzy już dziś rozdają synekury, typując nowych członków rady nadzorczej, nowego prezesa, dyrektorów, etc. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i klub wróci pod skrzydła miasta – prezydent Bogdan Wenta nie powinien mieć żadnych skrupułów i dobrać do Korony ludzi będących daleko od polityki, ale blisko sportu oraz biznesu. Zamiast taniej jakości lokalnych polityków dobrać menedżerów o konkretnym dorobku, z prawdziwego zdarzenia. Jeśli się tak nie stanie, klub szybko stoczy się na dno.   

Na koniec konkurs dla kibiców. Podaj imię i nazwisko zawodnika, któremu Korona na dzień 02.08.2020 r. ma zapłacić ponad pół miliona odszkodowania za sezon rozgrywkowy 2020/21.

Autor: MACIEJ CENDER
dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

Okiem Posła: Polacy umieją liczyć

7 sierpnia, 2020, autor: Adam Cyrański

Pod koniec lipca miał miejsce szczyt unijny w Brukseli. Przedstawiciele 27 krajów UE negocjowali przyszły wieloletni budżet Unii Europejskiej. Premier Mateusz Morawiecki bardzo szybko odtrąbił sukces polskiego rządu. Czy słusznie? Postaram się krótko przedstawić swoje zdanie na temat postanowień szczytu.

Czytaj dalej

Moim Zdaniem: Kto pierwszy, ten lepszy?

7 sierpnia, 2020, autor: Marek Malarz

Nie milkną echa i komentarze ze strony rozwścieczonych, rozczarowanych, zawiedzionych przedsiębiorców, po odwołaniu przez Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego naboru na dotacje z Regionalnego Programu Operacyjnego dla mikro i małych firm, dotkniętych gospodarczymi skutkami koronawirusa.

Czytaj dalej

Okiem Radnego: Finansowy bumerang

2 sierpnia, 2020, autor: Marcin Chłodnicki

Kłopoty finansowe klubu Korona Kielce od lat wracają do miasta niczym bumerang. Kiedy piszę te słowa jesteśmy przed sesją Rady Miasta, w trakcie której radni mają zadecydować o przejęciu spółki przez samorząd, a także o zabezpieczeniu niemal 5 mln zł na spłatę jej długów.

W mojej ocenie to sytuacja patologiczna, kiedy z publicznych pieniędzy pokrywane zostają obce długi, a na dodatek spłacone mają zostać te, które spółka posiada w stosunku do miasta. Zadaniem samorządu nie jest zresztą prowadzenie i finansowanie zawodowego zespołu sportowego. Wprost z Konstytucji i ustaw wynikają natomiast inne zadania, jak pomoc społeczna, edukacja, opieka żłobkowa i przedszkolna, kultura, infrastruktura czy sprawna administracja.

Jestem przekonany, że tego w pierwszej kolejności oczekuje od władzy większość kielczan. Dlatego jestem przeciwny tym uchwałom, zgodnie ze stanowiskiem, które wypracowaliśmy także podczas obrad Zarządu Miejskiego Lewicy w Kielcach.

Oczywiście wsparcie dla klubów i stowarzyszeń powinno być realizowane, ale w zakresie sportu amatorskiego i rekreacyjnego. Można też wykorzystywać lokalne kluby sportowe do prowadzenia działań marketingowych na rzecz wizerunku miasta, ale na podstawie klarownych umów, z których jasno wynikają korzyści dla obydwu stron.

Przypomnę, że Korona dostaje co roku w ramach umowy 2,5 mln zł, a w grudniu ub. roku Rada Miasta zadecydowała także o dodatkowych 1,5 mln zł. To wszystko spółce nie wystarcza. Szacuję, że nim klub kupili niemieccy inwestorzy, to miasto zasiliło kasę spółki, być może, nawet łączną kwotą ok. 100 mln zł. To też nie uratowało klubu, który dziś, z długami, wypadł z ekstraklasy.

Kiedy będzie publikowany ten felieton zapewne już wyjaśni się, czy znalazła się większość w miejskiej radzie i spółka przeszła „pod skrzydła” miasta i czy znalazła się większość, żeby przekazać 5 mln zł na spłatę długów prywatnego właściciela.

Dzisiaj, 2 sierpnia, prognozuję, że niestety tak się stanie – głosami radnych Prawa i Sprawiedliwości i klubu Bezpartyjni i Niezależni, skupionego wokół Przewodniczącego Rady Miasta. Jeśli tak, to będzie to dopiero początek wydatków. Prowadzenie klubu w pierwszej lidze może kosztować około 10 mln zł rocznie.

Powiem szczerze, że nie wiem skąd wziąć takie pieniądze i jak spojrzeć w oczy mieszkańcom, którzy czekają na realizację przez samorząd naprawdę ważniejszych zadań niż pensje piłkarskie.

Autor: MARCIN CHŁODNICKI
(ur. 25 września 1978 r. w Kielcach). Kielecki radny, inicjator projektu „In Vitro dla Kielc”, szef stowarzyszenia rowerowego, współautor wielu akcji i inicjatyw społecznych, przewodniczący Nowej Lewicy w Kielcach. Współpracuje z 2 Tygodnik Kielecki od początku istnienia gazety.

Świat wokół nas: Polityczne Prognozy

24 lipca, 2020, autor: dr Witold Sokała

ŚWIAT

Prognozowanie polityczne to żmudne badanie trendów, by móc wskazać, z jakim prawdopodobieństwem i pod jakimi warunkami doprowadzą do danych efektów. Pomimo wielu przewidywalnych zmiennych i niewielu, acz nieprzewidywalnych „zakłócaczy” – da się.

Czytaj dalej

Okiem Senatora: Czarno widzę tę zgodę

24 lipca, 2020, autor: Krzysztof Marek Słoń

To już prawie dwa tygodnie od wyjątkowego w historii wolnej Polski wydarzenia – wyborów prezydenta RP, a właściwie drugiego podejścia do nich, kampanii wyborczej trwającej blisko pół roku, z czego cztery miesiące w pandemii. Tego jeszcze nie było, ale daliśmy radę. Polacy potrafią. W dwóch turach frekwencja była taka, że kilka wyborów można by było obdzielić. Brawo Narodzie. Przed wszystkimi chylę czoło i dziękuję. 

Czytaj dalej