Na dobry początek: Biskup w mroku „Satelity”

22 kwietnia, 2026, autor: Marek Malarz

Mam szczęście! Jako jeden z pierwszych czytam właśnie gotowe do wysłania do drukarni pliki drugiej, uzupełnionej edycji książki Ryszarda Biskupa „Ze sztambucha i raptularza, czyli ocalić od zapomnienia. Kielce 1950-2000”.

Marek-Malarz
Marek Malarz
Fot. archiwum

Przeglądam, czytam nowe teksty i myślę sobie: ten facet jest niemożliwy. Dzieli nas pokolenie. Kiedy ja pod koniec lat 90. zachłystywałem się cyfrową rewolucją, Ryszard był już legendą, która o kieleckim dziennikarstwie wiedziała wszystko. On wywodzi się z epoki brudzącego ręce ołowiu, ja z epoki sterylnych bitów. Ale kiedy czytam jego nowe dopiski, widzę, że technologia to tylko sztafaż.

Po pięciu latach od sukcesu pierwszego wydania Biskup znów udowadnia, że Kielce to nie jest adres w nawigacji. Kielce to stan umysłu.

Biskup  powraca z wydaniem II, uzupełnionym o nowe legendy, bohemowe portrety i instytucje, które zbudowały naszą dumę. To 344 strony gęstej, scyzorykowej opowieści. To prawdziwy “kielecki bunkier pamięci”.

Biskup nie bawi się w literacką chirurgię. On  centruje opowieść niczym Franciszek Kafar koło rowerowe  w swoim warsztacie na Rogatce – cierpliwie, pod światło, aż każda szprycha zdania wskoczy na swoje miejsce i zacznie idealnie grać. Z boku obserwuję, jak w tym nowym wydaniu bierze na warsztat nasz technologiczny przeskok. Jego tekst o „Moście pokoleń” to majstersztyk obserwacji kogoś, kto pamięta fizyczny ciężar zecerskiej kaszty, a nagle musiał odnaleźć się w „trupim, zielonym świetle” monitorów. Ale Biskup nie narzeka na nowe czasy. On je analizuje swoim bezlitosnym, „scyzorykowym” okiem, wyciągając krzepiący wniosek: kielecki gen rzetelnej roboty „pod sznur” nie boi się żadnego algorytmu.

Dlaczego warto sięgnąć po książkę właśnie teraz? Bo Biskup ocala świat, który my zdążyliśmy już zadeptać. Kiedy pisze o ucieczce w mrok kina „Satelita”, gdzie za dwa złote kupowało się azyl od szkolnej rzeczywistości, albo o zapachu nafty na Krakowskiej Rogatce, wierzę mu bardziej niż własnym wspomnieniom z lat oczywiście późniejszych. On tam był. Widział „taniec cieni szprych” i słyszał brzęk kufli u „Łapki”. Teraz oddaje nam to w wersji cyfrowej, nie tracąc przy tym ani grama analogowej prawdy.

To nie jest sentymentalna laurka. Biskup robi coś znacznie ważniejszego:  nobilituje kieleckie podwórko. Dla niego ten „szeroki majdan” przy Rogatce nie był brudnym placem, ale „dziką prerią”, na której adwokaci i dozorcy spotykali się przy jednym stole podczas jesiennego świniobicia. Przypomina nam, że to właśnie tam, w dymie wędzarni, kuła się nasza wspólnota. To tam uczono się, że nieważne, czy kleisz podziurawioną dętkę, czy piszesz sądową apelację – fuszera to wstyd, na który w Kielcach nikogo nie stać.

W tych zapiskach czuć też  smak autentycznego niedostatku, który dziś wydaje się egzotyczny. Cukrowy banan z cukierni „Bajka” nie był dla małego Biskupa po prostu słodyczem – był biletem do marzeń w świecie, gdzie pomarańcze widywało się tylko na zdjęciach. Ta lekcja doceniania detalu uderza dziś z ogromną siłą. Biskup uczy nas, że miasto to nie mury, ale zapachy i smaki, które nosimy pod powiekami przez dekady.

Ta książka, to bezlitosny, a jednocześnie pełen miłości portret Kielc – miasta szorstkiego jak wapienna skała na Kadzielni, ale pod tą powłoką skrywającego niespodziewaną czułość. Biskup ocalił fundament. My możemy się od niego tylko uczyć, jak pisać o tym miejscu, żeby każde zdanie miało wagę ołowianej wierszówki – nawet jeśli wysyłamy je w świat jednym kliknięciem myszki.

Idźcie na ten most z Biskupem. Nawet jeśli po drugiej stronie czeka już tylko bajt, z takim przewodnikiem zawsze traficie z powrotem na kielecki Rynek.

Zobacz także:

Od redaktora

Autor: Marek Malarz
Menedżer. Ekspert ds. Mediów i Reklamy. Absolwent Executive MBA. Przede wszystkim jednak dziennikarz. Ponad 20 lat temu przygodę rozpoczynał w „Gazecie Wyborczej”. Następnie było „Słowo Ludu”, „AGB Metro”, „Życie” (to z kropką). Współpracował także z TVP i TV Świętokrzyska. Twórca „2 tygodnika kieleckiego”. Zajmuje się organizacją szkoleń, doradza w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej i zarządzania.

Od Redakcji: 

Już za tydzień, 29 kwietnia, na www.2tk.pl ciąg dalszy kieleckiej wyprawy „między raptularzem a bajtem”. Marek Malarz w szorstkiej rozmowie z Ryszardem Biskupem o kulisach powstawania II uzupełnionego wydania „Sztambucha”, o legendach zza torów i o tym, dlaczego kielecki gen rzetelnej roboty nie boi się żadnego algorytmu.  Nie przegapcie!

UWAGA: RUSZA PRZEDSPRZEDAŻ

Ryszard-Biskup-II-wydanie-książki
Z dziennikarskiego obowiązku (i z nieukrywaną satysfakcją) informujemy, że  dzisiaj, 22 kwietnia, oficjalnie startuje przedsprzedaż II wydania książki. To jedyna szansa, by zarezerwować swój bilet do kieleckiej Atlantydy na preferencyjnych warunkach.

Dlaczego warto zamówić już teraz?

  • Nowe teksty: Nigdy nie publikowane.
  • Gwarancja egzemplarza:  Pierwsze wydanie zniknęło z półek w mgnieniu oka.
    Nakład edycji uzupełnionej (344 strony!) jest ograniczony.
  • Cena przedsprzedażowa:  Tylko teraz książkę można nabyć za  59,00 zł  (cena regularna po premierze wyniesie 69,00 zł).
  • Dedykacja autora:  Każdy egzemplarz zamówiony w przedsprzedaży to gwarancja osobistego wpisu Ryszarda Biskupa.
  • Odbiór w sercu miasta:  Książki będą czekać na Państwa w dniu premiery (22 maja) w kieleckiej Mediatece –  Poczytalni na dVoRcu 
    oraz podczas kolejnych spotkań autorskich.

ZAMÓWIENIA – tel. +48 798 534 252