Marcin Stępniewski, przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miasta Kielce, złożył nagłą rezygnację z funkcji wiceprezesa i członka zarządu Świętokrzyskiego Funduszu Rozwoju. W tle wewnątrzpartyjne napięcia.

Fot. Facebook
Marcin Stępniewski, będący jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci kieleckiego samorządu, pełnił funkcję wiceprezesa ŚFR od czerwca 2024 roku. Instytucja ta zajmuje się przyznawaniem pożyczek i wsparciem finansowym przedsiębiorstw oraz jednostek samorządu terytorialnego na terenie województwa. Ponieważ jedynym właścicielem i organem nadzorującym spółkę jest Województwo Świętokrzyskie, fundusz podlega bezpośrednio pod Urząd Marszałkowski.
Szef kieleckiego klubu PiS potwierdził swoje nagłe rozstanie ze stanowiskiem, precyzując bezpośredni powód rezygnacji:
Moje odejście to bezpośredni efekt zaskakującej i znaczącej zmiany warunków pracy i płacy, którą mi przedstawiono. Dla tej decyzji nie zaprezentowano żadnego rzetelnego, merytorycznego czy ekonomicznego uzasadnienia
Nowe sojusze i wewnątrzpartyjny zgrzyt
Choć oficjalny komunikat mówi o braku porozumienia w kwestiach kontraktowych, w kieleckich kuluarach politycznych nikt nie wierzy w czysto biznesowe podłoże tej decyzji. Ponieważ Urząd Marszałkowski znajduje się pod pełną kontrolą Prawa i Sprawiedliwości, dymisja młodego lidera wywołała falę spekulacji o charakterze czysto politycznym.
Chodzi przede wszystkim o coraz wyraźniejsze zbliżenie środowiska radnego z otoczeniem przewodniczącego Rady Miasta, Macieja Jakubczyka. A także o polityczny dialog, który otworzył drzwi do struktur samorządowych przedstawicielom Konfederacji.
Dla partyjnego establishmentu, skupionego wokół tradycyjnego ośrodka władzy w regionie, taka samodzielność i wpuszczanie na pokład nowej, prawicowej konkurencji okazały się krokiem za daleko.