O tym się mówi: „Fabryka szczeniąt” zlikwidowana w Kielcach

14 sierpnia, 2026, autor: oprac. red.

Ponad 300 psów różnych ras przetrzymywanych w drastycznych warunkach, bez stałego dostępu do wody i karmy – to bilans likwidacji nielegalnej hodowli, która działała na terenie Kielc. Zaangażowane w pomoc zwierzakom organizacje zderzają się z brutalną rzeczywistością i lukami w prawie.

pseudohodowla-kielce
Psy z pseudohodowli trafiły pod opiekę Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Kielcach oraz Fundacji Judyta. Potrzebne jest wsparcie rzeczowe. Potrzebne są: mokra karma dla szczeniąt, koce, podkłady higieniczne – szczegółową listę potrzeb znajdziecie na profilu FB schroniska.
www.facebook.com/schroniskokielce
Fot. swietokrzyska.policja.gov.p

kielce-hodowlakielce-pseudohodowla

To była jedna z najbardziej drastycznych interwencji służb w historii Kielc. Ujawniona na początku sierpnia nielegalna hodowla psów okazała się gigantycznym przedsiębiorstwem nastawionym wyłącznie na zysk. Prokuratura odsłania kolejne karty w śledztwie przeciwko właścicielowi.

Pokazówka dla klientów, obóz w kurniku

Śledztwo kieleckiej policji i inspekcji weterynaryjnej wykazało, że zatrzymany mężczyzna prowadził biznes dwutorowo. Pierwsza z kieleckich posesji, na której trzymano około 40 psów, stanowiła oficjalny parawan. Właściciel próbował ją formalnie zarejestrować, by pokazywać legalne dokumenty potencjalnym nabywcom. 

Prawdziwa skala procederu wyszła na jaw pod drugim adresem, zlokalizowanym w nieczynnym kurniku przemysłowym. Warunki panujące wewnątrz zamkniętego obiektu – gdzie temperatura dochodziła do 38°C – przedstawiciele organizacji prozwierzęcych nazwali wprost „obozem dla zwierząt”. Łącznie z obu kieleckich nieruchomości zabezpieczono ponad 300 psów różnych ras.

Ustalenia Prokuratury Rejonowej Kielce-Wschód nie pozostawiają złudzeń co do metod działania hodowcy. Zwierzęta nie dostawały wody oraz pokarmu. Część psów była skrajnie wycieńczona, a co najmniej dziewięć szczeniąt nie przeżyło tych warunków. Na miejscu zabezpieczono również dowody wskazujące na to, że właściciel na własną rękę, bez nadzoru lekarza weterynarii, podawał zwierzętom leki oraz szczepionki i prowadził hodowlę bez stosownych uprawnień.

Dwa miesiące aresztu

Mężczyźnie postawiono zarzut znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura wnioskowała o najsurowszy środek zapobiegawczy. 

Wniosek został zaakceptowany przez kielecki wymiar sprawiedliwości. Jak informuje podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach: „Sąd za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem zastosował dwa miesiące tymczasowego aresztu”.

To jednak nie koniec działań śledczych. Policjanci, badając sieć powiązań aresztowanego, weszli na kolejną posesję w powiecie pińczowskim. Tam zabezpieczono kolejne 22 psy, w tym matki ze szczeniętami przetrzymywane w fatalnych warunkach bytowych. Część z tych zwierząt cierpi na zapalenie płuc i trafiła bezpośrednio do klinik weterynaryjnych.

Prawne kleszcze i walka o zdrowie stada

Około 180 odebranych psów trafiło pod opiekę Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Kielcach oraz Fundacji dla Szczeniąt Judyta. Wolontariusze i służby miejskie zderzyli się jednak z poważną barierą prawną. Prezydent Kielc, Agata Wojda, przekazała w mediach społecznościowych informacje o patowej sytuacji proceduralnej. Z punktu widzenia przepisów te psy na razie pozostają własnością prowadzącego nielegalną hodowlę. Dopóki sąd nie pozbawi tego człowieka własności prawomocnym wyrokiem, nie będzie można tych zwierząt przeznaczyć do oficjalnej adopcji.

Taki stan rzeczy oznacza, że kieleckie schronisko musi utrzymywać i leczyć potężne stado przez wiele miesięcy, czekając na rozstrzygnięcia prawne. Koszty są ogromne. Pracownicy schroniska i wolontariusze wprost przyznają, że stan wielu zwierząt jest bardzo zły i trwa realna walka o ich życie. 

Pojawiło się też ryzyko dalszego wzrostu liczby zwierząt pod opieką miasta. Ponieważ hodowca był nastawiony wyłącznie na masowy zysk i sprzedaż, przedstawiciele schroniska otwarcie obawiają się, że część zabezpieczonych suk może być w ciąży, co drastycznie skomplikuje i tak trudną sytuację logistyczną placówki. Zarówno schronisko, jak i zaangażowane organizacje apelują do mieszkańców regionu o wsparcie finansowe oraz rzeczowe – kluczowe są specjalistyczne karmy weterynaryjne oraz podkłady higieniczne.

Od redakcji:

Odkrycie ponad trzystu maltretowanych psów w granicach administracyjnych Kielc to brutalne przypomnienie, jak działa czarny rynek handlu zwierzętami. Te zwierzęta nie cierpiały w próżni. Ich los był bezpośrednim skutkiem stałego popytu na „taniego szczeniaka”. Proceder kwitł, ponieważ kupujący masowo ignorowali podstawowe zasady weryfikacji hodowli, godząc się na odbiór psów z niesprawdzonych rąk.

Dopóki w społeczeństwie będzie dominować chęć zakupu rasopodobnego psa za ułamek ceny z legalnej, zrzeszonej w oficjalnych związkach hodowli, dopóty nielegalne fabryki szczeniąt będą opłacalnym biznesem.

Zobacz koniecznie:

O tym się mówi