Czy Ratusz „wywłaszczy” kielczan? To pierwszy tak wyraźny sygnał, że władza w Kielcach będzie miała z mieszkańcami „pod górkę”.

Przed Urzędem Miasta zebrał się tłum właścicieli działek, głównie z peryferyjnych dzielnic, którzy dowiedzieli się, że ich ziemia w powstającym planie ogólnym ma zmienić status z budowlanej na zieloną. O co poszło? Mieszkańcy boją się gigantycznego spadku wartości swoich nieruchomości.
Płacę podatki jak za działkę pod dom, a teraz urzędnik jednym ruchem myszki robi mi tam łąkę
– grzmieli protestujący przed wejściem do magistratu.
Dla wielu rodzin to utrata dorobku życia i szansy na budowę domów dla dzieci.
W kuluarach huczy od plotek, że projekt planu był „pisany na kolanie”, a urzędnicy nie do końca zapanowali nad automatycznym generowaniem stref przez system. Najbardziej złośliwi twierdzą, że „zielone kreski” dziwnym trafem omijają tereny, którymi interesują się najwięksi lokalni gracze z branży budowlanej, co wywołało falę domysłów o sprzyjanie deweloperom kosztem zwykłych ludzi. To pierwszy poważny test dla polityki informacyjnej prezydent Agaty Wojdy.