Moim Zdaniem: Team z krwi i kości

15 grudnia, 2021, autor: Maciej Cender

Zespół – to aktualnie największa zdobycz Łomży VIVE Kielce. Trenerowi i prezesowi udało się zbudować w Kielcach kolektyw, którego im zazdroszczą przedstawiciele wielu innych dyscyplin. Jeszcze miesiąc temu wszystko było w jak najlepszym porządku. Kielczanie rozegrali trzy kapitalne spotkania, jedno z Paris Saint Germain i dwa z FC Barcelona. Zainkasowali w nich komplet punktów zbierając zewsząd zasłużone gratulacje. Okazało się jednak, że wysiłek włożony w konfrontacje ze światowymi tuzami szczypiorniaka dokonał spustoszenia w szeregach mistrzów Polski.

Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest Alex Dujszebajew. Będąc w normalnej dyspozycji, nie narzekając na zdrowie, Hiszpan zadziwia w każdym spotkaniu. Jest skuteczny, nie boi się twardej walki, często decyduje o ostatecznym rezultacie. Końcówka roku nie była dla starszego syna Talanta Dujszebajewa udana. Tak na dobrą sprawę, sportowe zmagania powinny zakończyć się dla niego przed rewanżowym meczem z PSG w Paryżu. Niewielu zapewne wie, że zawodnik narzeka od igrzysk olimpijskich w Tokio na uraz barku. To, że dotrwał do niedzielnego meczu z Orlenem Wisłą Płock jest zasługą jego hartu ducha i sztabu medycznego Łomży Vive. Sytuacja jest na tyle poważna, że szczypiornista zrezygnował z przygotowań i udziału w najbliższych mistrzostwach Europy.

Drugim, cichym bohaterem mistrzów Polski jest Tomasz Gębala. Kielecki wielkolud zamiast na treningi i mecze powinien jeździć na rehabilitację kolana, z którym od dawien dawna ma problemy. Zacisnął jednak zęby i dokończył walkę, pokazując, zwłaszcza w konfrontacji z Płockiem, jak ważnym jest ogniwem.

Dwa, powyższe przykłady pokazują dobitnie jak wielką siłą Łomży Vive jest zespół! Zawodnicy, prezes Bertus Servaas czy szkoleniowcy bardzo często o tym mówią. Chociaż każdy z nich jest wielką indywidualnością, to „liczy się zespół”. Kto wie, czy właśnie ten element nie jest największą zdobyczą Dujszebajewa seniora i prezesa Servaasa? Wystarczy przypomnieć sytuację sprzed kilku lat, gdy zawodnicy, widząc w klubowej kasie pustki, wszyscy, jak jeden mąż zrezygnowali z połowy uposażenia. Dziś Łomża Vive nie jest zlepkiem ludzi patrzących na czubek własnego nosa. Dziś w Kielcach mamy prawdziwy, z krwi i kości, team, w którym każde ogniwo jest zaprojektowane pod zespół.

Autor: Maciej Cender
Dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Od ponad 30 lat pisze o futbolu i piłce ręcznej. Przygodę z zawodem rozpoczął w „Gazecie Kieleckiej”, później było „Słowo Ludu”, „Tempo”. Bezpośrednio relacjonował wydarzenia z największych imprez sportowych świata. Choć zajmuje się tylko sportem, twierdzi, iż najlepszy wywiad napisał z Jerzym Giedrojciem, wydawcą paryskiej „Kultury”.