Tomasz Joseph Bracichowicz, 5.09.2018 r.

Nie jestem politykiem i choć zawsze żywo interesowałem się losami „mojego miasta” i Polski
to dopiero teraz zdecydowałem się wziąć odpowiedzialność za losy mojej „małej ojczyzny” i kandydować w tegorocznych wyborach samorządowych. Jako kandydat „niezależny” wystartuję z drugiego miejsca z listy Porozumienia Samorządowego Wojciecha Lubawskiego. Pragnę, aby moja działalność jako radnego przyczyniła się do dynamicznego rozwoju Kielc. O moich pomysłach opowiem oczywiście szczegółowo podczas kampanii wyborczej. Z racji na to, że od ponad 25 lat zajmuję się sprawami związanymi z kulturą, z pewnością w tych kwestiach zajmę swoje stanowisko, aby kontynuować wiele przedsięwzięć, z których miasto i region są znane, a także powołać do życia nowe, aby Kielce stały się w najbliższych latach jedną ze stolic polskiej kultury, a może i zaznaczyły szerzej swoją obecność w Europie. Postaram się też w miarę możliwości lobbować wspólnie z parlamentarzystami z naszego regionu za jak najszybszym ukończeniem inwestycji mających na celu skomunikowanie Kielc z resztą świata. Uważam, że jest to czynnik w największym stopniu stojący na drodze szybkiego rozwoju naszego miasta. Nie przyjmuję do wiadomości hasła, że „coś się nie da” – „musi się dać”.”

Tałant Dujszebajew, 5.09.2018 r.

Teraz nie mamy kompletu kibiców nawet na Lidze Mistrzów, a dodatkowo jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej. Mam żal do naszych fanów, że wybierają mecze, na które przychodzą. Nie powinno tak być. Gramy razem, albo nie. Mam wrażenie, że jesteśmy przyzwyczajeni i z roku na rok mamy coraz mniej kibiców. W Kielcach pracuję pięć lat. Kiedy przyjechałem tu kiedyś z Atletico Madryt, to na dwie godziny przed meczem była pełna hala i nie dało się wejść.

Wojciech Lubawski, 30.08.2018 r.

Jeżeli ja zostanę prezydentem, moi wszyscy trzej zastępcy przechodzą na emeryturę, bo już mają takie uprawnienia. To dotyczy też pani skarbnik i kilku dyrektorów.  Jeżeli będę musiał powoływać wiceprezydentów,  to będą oni albo z pracowników, którzy już są w urzędzie i do tego się nadają, albo obejmą te stanowiska na drodze konkursu.

Wojciech Lubawski, 30.08.2018 r.

Musiałem przeprowadzić różne analizy, przyglądałem się, jak wygląda scena polityczna, kandydaci, jakie są ich życiorysy, co się dzieje w kraju. Doszedłem do wniosku, że jestem potrzebny Kielcom. Jedną z najważniejszych przesłanek jest to, że trzeba będzie skutecznie sięgnąć po praktycznie ostatnie unijne pieniądze, jakie są przed nami, a to nie jest takie proste. My mamy wydeptane ścieżki zarówno w urzędach centralnych, jak i lokalnych.

Dawid Lewicki, 28.08.2018 r.

Przez ostatnie kilkanaście lat dziesiątki tysięcy młodych kielczan oddało głos, ale niestety to nie był głos dla Kielc, a dla Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii czy innych miast w Polsce, bo tam młodzi kielczanie założyli swoje rodziny i pracują. Miasto nie stworzyło takich perspektyw, aby mogli to robić tutaj. Jesteśmy w tym miejscu, w którym Kielce nie powinny się dzisiaj znajdować. Mamy kampanie bilboardową sponsorowaną z pieniędzy podatników, którą robią nam dwie partie głównego nurtu. PiS różnymi słowami mówi, że PO to złodzieje, a PO mówi, że PiS to złodzieje. My zgadzamy się z tym, co oni mówią, ale nie zamierzamy brać udziału w tym cyrku. Chcemy walczyć o realne sprawy.

Artur Gierada, 28.08.2018 r.

Jestem przygotowany do tego, żeby dzień po wyborach wejść do ratusza i zmieniać to miasto. Nie tylko mamy zdiagnozowane problemy, ale mamy na to gotowe recepty i program.

Danuta Papaj, 27.08.2018 r.

Oczywiście szkoda, bo wiadomo, że nie po to toczyliśmy takie rozmowy, aby zakończyły się fiaskiem. Natomiast mamy też swoje ambicje i ludzi, którzy mają swoje konkretne przesłanie i nie chcą być marginalizowani. W związku z tym chcemy, aby w takiej sytuacji mieszkańcy mieli do wyboru kolejny komitet bezpartyjny. To nie były tylko rozbieżności wokół pana Grzegorza Świercza, chociaż nie ukrywam, że to nazwisko na pewno budziło wątpliwości.